Zaczęło się od tego, zresztą dobrze o tym wiecie, nie wiedziałam co chcę robić, w końcu postanowiłam spróbować drobnych manualnych prac. Zaproszenia ślubne, chyba natchnęli mnie Jaronek z Agusią, którzy też siedzieli głęboko w tym przemyśle, wiedziałam, że w razie czego mi pomogą, choć była to często pomoc wirtualna, bo mieszkaliśmy jeszcze dalej od siebie. Zaproszenia ślubne wypaliły z całą mocą. A potem, jak to zwykle bywa,. Przestało mi to wystarczać i poszłam w dekoracje sal. To było coś zupełnie innego, choć ta sama branża, ale na zupełnie inną skalę. Dekoracje sal, bardzo wdzięczna praca, o ile trafiło się na ludzi podobnie do siebie myślących. I tak wieści na temat dekoracje łódź rozbiegły się po Polsce i zatoczyły koło. Nasza firma rozwijała się dość prężnie, powiedziałabym. Tempo mieliśmy wystarczające by zapewnić sobie dość duży rozgłos wśród klientów i konkurencji. Wszyscy wiedzieli, że dekoracje łódź to poważna sprawa i nie należy ich lekceważyć. Niedługo potem odbyły się targi ślubne, na których spotkałam się z moimi kochanymi Prosiaczkami.
